Tuffel Hatch - Profil gracza w Vallheru
Tuffel Hatch (74)
- Mieszkaniec
Lokacja: Altara
Ostatnio widziany: Statystyki (około 4 minut temu)
Mechaniczny
Wiek: 1901
Poziom: 107
Tytuł: Legendarny Hodowca
Immunitet: Brak
Rasa: Człowiek
Klasa: Rzemieślnik
Płeć: Mężczyzna
Wyznanie: Heluvald
Status: Żywy
Maksymalne PŻ: 772
Vallary: 1
Osiągnięcia: 89
Discord ID: antylol
Klan: Bractwo Północnego Miecza
Ranga w klanie: Opiekun Wariacji Egzystencjalnych
Wyniki: 1/13 (7.14%)
Ostatnio pokonany/a: Jimmy (ID 145)
Ostatnio pokonany przez: Spike Dancebarrel (ID 530)
Ostatnio pokonany/a: Jimmy (ID 145)
Ostatnio pokonany przez: Spike Dancebarrel (ID 530)
Wyświetlenia: 5435
Witajcie, szanowni poszukiwacze przygód i nieprzewidzianych katastrof! ... Oto on! ... Tuffel Hatch, jedyny w swoim rodzaju, absolutnie nieuzasadniony i uwaga - całkowicie samozwańczy hodowca chowanców. Wyobraźcie sobie człowieka, który wygląda, jakby właśnie wpadł w wir absurdów i postanowił zamieszkać tam na zawsze.
Zaczynamy od podstaw, Tuffel nie jest zwykłym hodowcą. To człowiek, który na każdym kroku rzuca wyzwanie logice, prawom fizyki i zdrowemu rozsądkowi. Jego uniwersum to niekończący się kalejdoskop surrealistycznych obsesji.
Wyobraźcie sobie osobnika, którego skóra mieni się w odcieniach neonowego różu i szafiru, a na głowie nosi kapelusz zrobiony z uszu... sztucznych istot, które sam nazwał "usznym rozpoznaniem". Broda, jeśli jeszcze ją ma, to zrobiona jest z niedoszłych spaghetti, a oczy podświetlają się w rytm muzyki, którą słucha na ultrawolnym odtwarzaczu do butów ( tak - do butów...) . Cała jego sylwetka przypomina mozaikę z wybuchów kolorowych farb, a każdy ruch wygląda, jakby próbował ułożyć symfonię chaosu.
Według jednej z wersji - tej najmniej nieprawdopodobnej - pojawił się w dolinie, gdzie czas płynął do tyłu, a dzieci rodziły się już zmęczone życiem. Tam nauczył się chodzić, zanim nauczył się stać, i mówić, zanim nauczył się milczeć (czego zresztą do dziś nie potrafi).
Rodzice Tuffela twierdzili, że każde dziecko powinno mieć marzenie. Dlatego codziennie dawali mu inne, by się nie przywiązywał. W rezultacie dorósł przekonany, że rzeczywistość to tylko tymczasowy szkic, który można poprawiać gumką.
Ojciec był filozofem, który nie wierzył w słowa, a matka poetką, która nie wierzyła w milczenie. Nic dziwnego, że ich syn mówił dużo i o niczym. Podobno pierwsze zdanie, jakie wypowiedział, brzmiało: "To się jeszcze poprawi"
Jego domem była stara chata zbudowana z zapomnianych snów i resztek cudzych decyzji. Gdy ktoś pukał do drzwi, chata udawała, że jej nie ma i Tuffel uznał, że to doskonały sposób na życie.
Nie zawsze był takim uosobieniem chaosu. Kiedyś próbował prowadzić normalne życie - handlował jajami wyklutych stworzeń, które miały być "przewidywalne i spokojne". Niestety, jedno z jaj okazało się być jajem zaskoczenia absolutnego - po wykluciu pochłonęło jego rozsądek i oddało w zamian niegasnący entuzjazm do wszystkiego, co dziwne, niepraktyczne i głośne.
Od tamtej pory Tuffel uważa, że rzeczy sensowne są przereklamowane, a logika to wymysł ludzi, którzy boją się fantazji. Jego hodowla chowanców przypomina laboratorium szaleństwa - w klatkach siedzą istoty o trzech ogonach i wspólnym mózgu, w słoikach pływają pomysły, które jeszcze się nie narodziły, a po kątach pełzają stworki karmione czystym absurdem.
Mówi się, że każdy jego chowaniec odzwierciedla jedną z jego emocji - a że emocji ma dużo, to i bestiarium rozrosło się do rozmiarów problemu egzystencjalnego. Niektórzy twierdzą, że w jego domu ściany zmieniają kolor w zależności od nastroju gospodarza. Inni, że sam Tuffel raz w tygodniu resetuje swoją osobowość, by "nie znudzić się sobą".
Tak zwykł mawiać Tuffel, gdy ktoś próbował ustalić, dokąd właściwie zmierza. Odpowiedź, jak wszystko w jego życiu, była równie klarowna, co mgła w słońcu.
Według niego dążenie do czegoś ogranicza. Bo gdy już wiesz, dokąd idziesz, przestajesz zwracać uwagę na to, co dziwne. Nie szuka prostych dróg. Woli ścieżki, które same nie wiedzą, dokąd prowadzą. Jeśli coś wygląda jak błąd - idzie dalej, bo to znak, że jest na dobrej drodze.
Twierdzi, że spotkał samego siebie w przyszłości, ale nie dogadali się, bo obaj chcieli mówić jednocześnie. Od tamtej pory unika debat z samym sobą - podobno nie dlatego, że się boi, lecz dlatego, że "każda wersja mnie ma inne poczucie humoru, a niektóre są śmiertelnie poważne".
Niektórzy mówią, że to tylko metafora. Inni, że Tuffel rzeczywiście przemieszcza się między własnymi wersjami - jednego dnia jest filozofem, drugiego kuglarzem, a trzeciego manifestacją nieukończonego żartu. On sam mówi, że to kwestia "dynamicznej tożsamości", której nie da się złapać bez sieci na motyle i cierpliwości świętego.
Gdy Tuffel wszedł do karczmy, muzyka ucichła sama z siebie, jakby chciała uniknąć porównań. Usiadł w kącie, zamówił „coś, co jeszcze nie istnieje”, a karczmarz, z przyzwyczajenia, nalał mu piwa.
- Nie masz czasem wrażenia, że kufle są smutne, gdy nikt z nich nie pije? -*spytał Tuffel, patrząc na pianę jak na filozoficzną zagadkę*
- Mam wrażenie, że ty masz za dużo wolnego czasu, - *odparł karczmarz*
- Nieprawda. Czas mnie unika. Za dużo go zawiodłem, - *uśmiechnął się Tuffel i stuknął kuflem w blat*
*Piwo zapieniło się na niebiesko*
Nikt już o nic nie pytał.
- " Rzeczywistość to umowa, której nikt nie przeczytał do końca. "
- " Jeśli coś jest niemożliwe, to pewnie tylko jeszcze się nie zdecydowało. "
- " Nie ma sensu szukać sensu. Sens i tak się spóźnia. "
Jeśli dotarłeś do końca tej historii, gratuluję cierpliwości. Teraz możesz wrócić do zwykłego życia… lub po prostu uśmiechnąć się i przyjąć, że nie wszystko musi mieć sens.
| « Poprzedni profil | Następny profil » |
Lista graczy | Osiągnięcia | Generator imion | Generator nazw miast | Generator rzutu kością | Generator podziemi
© 2026 Vallheru based on Vallheru Engine | Regulamin | Polityka prywatności

