Wywiad z Thindilem

Wywiad z Thindilem
W ostatnim czasie udało mi się sfinalizować zapowiadany już kilkakrotnie wywiad z nikim innym jak ojcem Vallheru – Thindilem. Część pytań pochodzi od samych graczy, którzy mogli nadsyłać swoje propozycje.

Tyle tytułem wstępu – zapraszam na wywiad.

Even: Zacznijmy od początku. Jak zrodził się pomysł na Vallheru? Możesz coś opowiedzieć o genezie projektu?

Thindil: Myślę, że teoria: „potrzeba matką wynalazku” jest najlepszą genezą dla powstania gry. Z tego co pamiętam, widziałem parę gier, które wyglądały bardzo podobnie do siebie (wszystkie po angielsku). Postanowiłem więc znaleźć silnik za to odpowiedzialny. Udało się to po jakimś czasie. Przetłumaczyłem go na polski, pokazałem jednej osobie, która od razu zaoferowała miejsce na swoim serwerze i tak to się mniej więcej zaczęło. A właściwie ja tak to pamiętam 😀 Generalnie, miała to być gra dla maksymalnie kilkunastu, kilkudziesięciu osób. A jak się skończyło, wszyscy wiedzą 🙂

Even: Jak wyglądały kulisy transformacji Vallheru w Orodlin?

Thindil: Prawdę mówiąc, za bardzo nie było kulis czy raczej wyboru. 🙂 Ja się kompletnie wypaliłem i Storm (jeżeli dobrze pamiętam) przejął kontrolę, aby wszystko ratować. Dlaczego postanowiono wtedy zmienić nazwę, niestety nie pamiętam. Albo stało się to w momencie kiedy byłem zupełnie offline.

Even: Skąd pomysł na reaktywację Vallheru w 2011 roku? Było to duże zaskoczenie dla sporej liczby osób.

Thindil: Znowu przypadek, a właściwie pod wpływem chwili. A jeszcze dokładniej, pod wpływem marudzenia paru Ogórów. To nie był zaplanowany ruch, czysta spontaniczność. Zresztą plan był, aby tylko utrzymać przy życiu grę, bez rozwijania jej. Oczywiście znowu skończyło się inaczej :]

Even: W złotym okresie działały „niezliczone” ilości gier na silniku Vallheru, które gromadziły łącznie całe setki, jeśli nie tysiące graczy. Spodziewałeś się tego, że stworzony przez ciebie silnik stanie się tak popularny? Jak do tego podchodziłeś?

Thindil: Absolutnie się nie spodziewałem. 🙂 Jak już napisałem, to miała być gra dla paru, parunastu osób, nic wielkiego i znanego. Co do podejścia, hmm, nie da się ukryć, że ego było miło podłechtane. 😀 Ale też było to bardzo wyczerpujące czasami. Natomiast dzisiaj, jest już po prostu miło patrzeć z boku na jeszcze istniejące tego typu gry. Fajna sprawa, że niektóre ciągle istnieją. I że w bardzo fajny sposób się rozwinęły.

Even: Jak z perspektywy czasu oceniasz silnik Vallheru?

Thindil: Hmm, z perspektywy czasu łatwo napisać, że można było zrobić coś lepiej. Ale uważam, że w tamtym okresie to było najlepsze, na co mnie stać. Dziś możliwe, że zrobiłbym wszystko lepiej, ale tylko dlatego, że mam doświadczenie. Które zdobyłem podczas pisania starej gry.

Even: Udzielasz się w social mediach pod swoim imieniem i nazwiskiem, więc pozwolę sobie zadać nieco bardziej osobiste pytanie. Możesz powiedzieć coś więcej o sobie?

Thindil: Akurat to jest bardzo ciężkie pytanie dla mnie. Nigdy nie wiem co odpowiedzieć 😀 Generalnie, zdecydowanie postarzałem się od czasu Vall, pewne rzeczy się zmieniły, pewne, mam nadzieję pozostały niezmienione 🙂 Jak potrzeba jakichś informacji więcej, to pytanie musi być bardziej precyzyjne 🙂

Even: Bardziej chodziło mi o to, czy mógłbyś powiedzieć coś na temat tego ile masz lat, skąd pochodzisz, czym się aktualnie zajmujesz 😉

Thindil: Hmm, staram się unikać podawania zbyt dokładnych danych w miejscach publicznych, ponieważ może się to bardzo źle skończyć. 😉 Ale ogólnie rzecz mówiąc: nadal jestem poniżej 45 lat (chociaż znacznie bliżej tego niż dalej). Nadal mieszkam w Zielonej Górze i nadal za dużo czasu, także w pracy spędzam przed komputerem 🙂

Even: Czy można powiedzieć, że praca nad Vallheru w jakimś stopniu przełożyła na twoją wartość na rynku pracy?

Thindil: Nie wiem, wydaje mi się, że jednak nie. Moja praca poszła w nieco innymi kierunku. Owszem, doświadczenie związane z grą w jakiś sposób się przydało, ale czy zdecydowało o czymś? Chyba jednak nie.

Even: Czy tęsknisz czasem za Vallheru?

Thindil: Tęsknić to może nie, chociażby dlatego, że mój domowy komputer nadal ma taką nazwę, więc widzę ją codziennie. 😀 Na pewno są wspomnienia i na pewno nie żałuję tego, że bawiłem się z Vall. Od czasu do czasu nachodzą myśli, aby stworzyć ponownie jakąś małą grę dla kilkunastu maksymalnie osób. Z tym że na pewno nie byłoby to Vall czy Vall2. Chociaż zdecydowanie nadal tekstowa gra i pewnie przez przeglądarkę. Tyle że na razie czasu na to brak 🙂

Even: Czy po tak długim czasie pamiętasz jeszcze nicki jakichś graczy? Potrafiłbyś kogoś wymienić?

Thindil: Wydaje mi się, że tak 🙂 Głównie osoby funkcyjne, znacznie gorzej ze zwykłymi graczami. Zdecydowanie powinienem pamiętać więcej osób 🙂

Even: Będę naciskał – mógłbyś wymienić tych, których pamiętasz? Na pewno będą czuli się zaszczyceni, a dodatkowo dostaną unikalne osiągnięcie 😉

Thindil: Ugh, na „od razu” to chyba tylko kilka osób (kolejność zupełnie przypadkowa): Storm, Helvas, Ostrowski, Ulv(antolainen) i Fraa, Eluthiel, Pomek, Rincewind, Timmy, Agatka i dziurawa pamięć wymaga naprawy. 😉 Prawdopodobnie skojarzyłbym jeszcze „parę” osób po ksywkach gdyby ktoś mi podpowiedział (więcej CMUJ’ów, Ogórów i normalnych graczy). 😉

Even: Ostatnie pytanie. Ogórki kiszone czy konserwowe?

Thindil: Oba rodzaje, ale jednak konserwowe bardziej 🙂

3 KOMENTARZE

  1. „Od czasu do czasu nachodzą myśli, aby stworzyć ponownie jakąś małą grę dla kilkunastu maksymalnie osób.”

    Get hyped! Szykujcie się!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *